Samotność to temat często poruszany w kinie. Występuje nie tylko w aspekcie wyobcowania bohatera spowodowanym przez nieprzyjemne otoczenie, ale też z własnego wyboru. Niektórzy własną pracę lub zainteresowania stawiają ponad wszystko i dzięki temu potrafią poświęcić się im w pełni. Często nie dostrzegają nawet, ile przez to tracą. „Koneser” ukazuje głębokie przeżycia pewnego mężczyzny, którego świat staje na głowie.

Virgil Oldman (Geoffrey Rush) jest wybitnym i szanowanym znawcą sztuki, prowadzi aukcje i zajmuje się handlem. Czas spędza rozwijając swoją niesamowitą pasję i kolekcjonując zdobyte podstępem obrazy. Nie lubi kontaktów z ludźmi, nie ma własnego telefonu komórkowego, brzydzi się dotykać cudzych rzeczy, jedynie w rękawiczkach, jada sam w luksusowych restauracjach. Spotyka się jedynie z Billy’m Whistler’em (Donald Sutherland), który podziela jego zamiłowanie i pomaga zdobywać ciekawe okazy. Ufa także młodemu i zdolnemu konserwatorowi starych mechanizmów, Robertowi (Jim Sturgess). Pewnego dnia telefonicznie kontaktuje się z nim tajemnicza kobieta, Claire Ibbetson (Sylvia Hoeks). Mówi, że otrzymała od rodziców w spadku kolekcję dzieł sztuki i pragnie, aby Virgil ocenił jej wartość. Mężczyzna w końcu się zgadza, ale w starej rezydencji nie spotyka właścicielki.

„Koneser” nie szczyci się głośnymi zapowiedziami czy szumną kampanią reklamową, a jednak już na pierwszy rzut oka przykuwa uwagę. Po pierwsze tematyką – dawno czegoś takiego nie było, po drugie świetną obsadą. Co z tego wynikło? Naprawdę warto samemu się przekonać.

Tagi: „Koneser, recenzja, samotność, dzieła sztuki, Virgil Oldman.