Właściwie wszystkie postacie wykreowane przez twórców filmowych na stałe zapisały się w historii kinematografii. Niektóre jednak wyróżniają się na tle innych i pozostają w pamięci na znacznie dłużej. Mam na myśli głównie bohaterów dzieł uznawanych już za klasykę lub tych, które są szczególnie odkrywcze w swoim gatunku. Niewątpliwe każdy widz dysponuje jednak własnymi typami, które mają dla niego unikalne znaczenie. Co sprawia, że to właśnie one przykuwają naszą uwagę na dłużej? Czy do tej gali nadzwyczajnych osobowości dołączy stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął?

Uwielbiający eksplozje Allan Karlsson (Robert Gustafsson) mieszka w domu spokojnej starości. Nadal jednak cieszy się świetnym zdrowiem, choć w życiu przeszedł już niemal wszystko. Podróżował po świecie, poznał m.in. generała Franco, Stalina, prezydenta USA Trumana i Reagana, a nawet brata Alfreda Einsteina. W dniu swoich setnych urodzin, w czasie gdy personel przygotowuje tort i przyjęcie, wyskakuje przez okno i ucieka z ośrodka. Bez żadnego planu, z garścią monet w kieszeni idzie na stację. (Nie)fortunny zbieg okoliczności sprawia, że spotyka tam członka gangu motocyklistów, który akurat przewozi cenny łup. Niemal przez przypadek w ręce Allana trafia walizka pełna pieniędzy.

Jednym z najbardziej sprawdzonych przepisów na dobre kino jest ukazanie niezwykłych losów człowieka od samego początku do samego końca. Uniwersalnym przykładem wydaje się „Forrest Gump”, który okazał się niesłychanym sukcesem i zdobył aż siedem Oscarów. Ponad dekadę później przyszedł czas na „Ciekawy przypadek Benjamina Buttona”, w którym David Fincher w zaskakujący sposób odświeża konwencję. W 2013 roku znalazło się i miejsce dla „Stulatka, który wyskoczył przez okno i zniknął”. Obok tak intrygującego tytułu wręcz nie da się przejść obojętnie. Mam wrażenie, że często im bardziej skomplikowane hasła, tym większa nasza ciekawość tego, co dzieje się na ekranie.

Tagi: „Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął”, czarna komedia, „Forrest Gump”.