Rozpoczyna się kolejny, wydawałoby się zwyczajny dzień. Na parkingu jednego z liceów wyjeżdża szkolna wycieczka z dziećmi amerykańskiej elity, łącznie z synem prezydenta. Nic nie zapowiada tragedii. Niestety w drodze dzieciaki znikają bez śladu.

Jedynym tropem jest agent Secret Service, który mimo że zostaje ranny, ratuje jedno z dzieci. Nie wiadomo w jakim celu dokonano porwania, ani jakie są żądania. Z czasem okazuje się, że porywacz zamierza wykorzystać rodziców dzieci. Dzwoniąc do nich zadaje tylko jedno pytanie: ile jesteś w stanie poświęcić, aby uratować własne dziecko?

Trzeba przyznać, że „Stan Kryzysowy” cechuje się ciekawym, nietypowym pomysłem o sporym potencjale, który jednak nie został wykorzystany. Fabularnie na pierwszy rzut oka wszystko jest w najlepszym porządku, lecz poszczególne elementy nie współgrają ze sobą. Najbardziej razi w oczy głupota służb federalnych, które są jak marionetki sterowane przez porywacza. Mimo że dobrze przygotowany i uzbrojony w nowoczesną technologię, to jednak w dużej mierze ograniczony, wodzi za nos wszystkie służby, łącznie z wywiadem wojskowym.

Poza ciekawym pomysłem, siłą napędową serialu miał być występ w nim Gillian Anderson, którą pamiętamy jako agentkę Scully w serii Z „Archiwum X”. Niestety Anderson gra tu raczej trzecioplanową rolę i też szczególnie niczym się nie wyróżnia. Pozostali jednak wypadają dużo poniżej przeciętnej.

Tagi: Stan Kryzysowy, serial, dzieci, porwanie.