Chciałbym przedstawić Wam fragment z “Księgi Apokryfów” Karela Capka. Opowiastka tyczy się ostatnich chwil Archimedesa.

ŚMIERĆ ARCHIMEDESA

„Owa historia z Archimedesem nie zupełnie tak wyglądała, jak się to pisze: istotnie, został zabity, gdy Rzymianie zdobyli Syrakuzy, ale nie jest zgodne z prawdą, jakoby do jego domu wpadł żołnierz rzymski, aby grabić i jakoby Archimedes, pogrążony w rysowaniu jakiejś geometrycznej konstrukcji, zgryźliwie mu odburknął: „Nie ruszaj mi mych kół”. Przede wszystkim Archimedes nie był jakimś tam roztargnionym profesorem, który nie wie, co się koło niego dzieje: przeciwnie, był to z natury prawdziwy żołnierz, który obmyślał dla Syrakuz machiny wojenne do obrony miasta; po drugie zaś, ten rzymski żołnierzyna to nie był wcale pijany grabieżca, lecz wykształcony i ambitny oficer sztabowy Lucjusz, który wiedział, z kim ma zaszczyt, i nie przyszedł rabować, ale od progu zasalutował i rzekł:

- Bądź pozdrowion, Archimedesie!

Archimedes podniósł oczy znad woskowej deseczki, na której rzeczywiście coś rysował i rzekł:

- Co tam?

- Archimedesie – mówił Lucjusz – wiemy, że bez twoich machin wojennych Syrakuzy nie utrzymałyby się ani miesiąca; a tak, tośmy z nimi dwa lata mieli co robić. Czy myślisz, że my, żołnierze, nie potrafimy tego docenić? Wspaniałe machiny. Gratuluję.

Archimedes machnął ręką.

- Ech, co tam, nic w tym szczególnego. Zwykłe miotające mechanizmy – ot, zabawka. Naukowo nie ma to wybitnego znaczenia.

- Ale wojskowo ma – orzekł Lucjusz. – Słuchaj, Archimedesie, przyszedłem ci zaproponować współpracę.

- Z kim?

- Z nami, Rzymianami. Widzisz chyba, że Kartagina i tak upadnie. Po cóż im jeszcze pomagać! Zobaczysz, jak teraz pohulamy z Kartaginą! Wy wszyscy powinniście raczej iść z nami!

- Dlaczego – mruczał Archimedes. – My, Syrakuzanie, przypadkiem jesteśmy Grekami. Dlaczegóżbyśmy mieli iść z wami?

- Dlatego, że żyjecie na Sycylii, a my Sycylii potrzebujemy.

- Dlaczego jej potrzebujecie?

- Dlatego, że chcemy zawładnąć Morzem Śródziemnym. (…)”