Patryk Vega znany z bezkompromisowego „Pitbulla” po kilku nieudanych produkcjach wraca ponownie do korzeni, tworząc brutalne i mocne kino sensacyjne, oparte na wydarzeniach zwianych z likwidacją Wojskowych Służb Informacyjnych. Nie byłoby jednak w tym nic kontrowersyjnego, gdyby nie fakt, że reżyser przedstawia własną wersję zakulisowych wydarzeń i ze szczegółami pokazuje nam w jaki sposób społeczeństwo zostało zmanipulowane. Vega tym samym udowadnia, słuszność słów z ostatniej afery podsłuchowej, że „państwo polskie nie istnieje”.

Produkcja Vegi jest filmem dobrym i sprawnie zrealizowanym, jednak na pewno nie wszyscy będą do tego przekonani. Prawdą jest, że produkcji można zarzucić wiele naciąganych teorii, jednak wystarczy przymknąć oko i nie podchodzić do tego jak do filmu dokumentalnego, wtedy zobaczymy porządny thriller polityczny „made in Poland”. Bez większego wysiłku można zobaczyć tu nawiązania do najgłośniejszych afer III RP. I z jednej strony to może przeszkadzać najbardziej, gdyż reżyser wydaje się za wszelką cenę chcieć udowodnić słuszność swojej teorii. Wystarczyło by jednak lekkie nawiązanie do tych wydarzeń, bez tak nachalnego wtłaczania widzowi swojego zdania. To w filmie odrzuca.

Oczywiście nie można powiedzieć jednoznacznie, że wydarzenie te były czystą fikcją, jednak ocena powinna być pozostawiona widzowi, reżyser niepotrzebnie operuje analogiami, przez które widz z góry skazany jest na słuszność faktów ukazanych w filmie. Co ciekawe reżyser nie staje po żadnej ze stron, gdyż do końca nie wiadomo kto pociąga za sznurki. Tak naprawdę władza jest tu tylko marionetką kierowaną przez Służby Specjalne. To oni kreują skandale i afery i decydują kto sprawuje władzę.

Tagi: Służby Specjalne, recenzja, Patryk Vega, Olga Bołądź, Janusz Chabior, Wojciech Zieliński, thriller.