Lubię powieści pisane przez poetów z jednego powodu – piękna języka, jakim operują. Tym chętniej sięgnęłam po ten debiut prozatorski autora znanego dotychczas tylko miłośnikom poezji.

Nie odstraszyła mnie krwistość tytułu i nie zastanowiła antykomunistyczna działalność w życiorysie zakończona internowaniem poety w 1981 roku.

A powinna!
Bo jeśli poeta z opozycyjną przeszłością w PRL-u postanawia zmienić formę przekazu i poszerzyć tym samym krąg swoich odbiorców (poezja jest gatunkiem wymuszającym elitarność czytelników), to musi mieć ku temu poważny powód. Jak się okazało gorzki, zawarty w treści powieści, który poznawałam powoli wraz z jej głównym bohaterem.

Zawartość książki sugerował już podtytuł – przypadki Henryka Harsynowicza – na poły biograficzne, na poły historyczne, niepodane jednak linearnie (skomplikowanego życiorysu wierzącego dziennikarza opozycjonisty i historii Polski z tamtych lat nie można opowiedzieć prosto na kilkuset stronach), ale w sposób, o którym zagubiony w odbiorze przeszłości i teraźniejszości Henryk powiedział tak – „O, już wiem, jak opisać to zjawisko. Kilka filmów wyświetlanych jednocześnie na tym samym ekranie. Niby widzę kadry z każdego z osobna, ale wszystko się trochę miesza.”

Dokładnie tak opowiedziane są indywidualne losy Henryka. Bohater na skutek działalności opozycyjnej został zmuszony do wyjazdu wraz z rodziną do Kanady w 1983 roku. Wrócił do ojczyzny po ćwierćwieczu nieobecności, by przejąć spadek po ojcu i odzyskać w tym celu utracone obywatelstwo polskie. Ten cel, który wyznaczyła mu niespodziewana sytuacja, zmusił go do wędrówki po instytucjach, mających pomóc mu w zebraniu potrzebnych dokumentów do rozpoczęcia procedury ponownego stania się formalnym Polakiem. Odwiedziny Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, Urzędu Stanu Cywilnego, szkoły podstawowej, liceum, Uniwersytetu Jagiellońskiego, parafii, Archiwum Państwowego i ZUS-u, zetknięcie się z pracującymi tam osobami – urzędnikami, nauczycielami, pracownikami obsługi, księdzem, wożącym go kierowcą, czy reprezentującym zmarłego ojca adwokatem i wieloma drugoplanowym postaciami, stały się z czasem bardzo dobrym sposobem na rozeznanie się w obecnej kondycji społeczno-gospodarczo-politycznej dawno niewidzianego kraju i na ocenę stanu świadomości własnej tożsamości Polaków.

Diagnoza nie była najlepsza i najpomyślniejsza. Polska i polski naród, poznawane poprzez skomplikowane losy głównego bohatera, jego rodziny i osób, z którymi łączyły go kontakty przyjacielskie lub zawodowe, ukazane na tle zawirowań historycznych i politycznych przełomów tysiącleci, jawiły się niczym nieprzyjemna jazda „rzygobusem przez te szmatławe lata” – jak ujął to jeden z rozmówców Henryka. „Kapitalistyczny socjalizm nacinający socjalistyczny kapitalizm na kasę” lat osiemdziesiątych z niezmiennymi jego towarzyszami, którzy przetrwali do czasów współczesnych – „korupcja, służby, przekręty, układ zamknięty” – to skrzecząca współcześnie rzeczywistość.

Tagi: Jan Polkowski, Ślady krwi, Henryk Harsynowicz.