Jako że ostatnio oglądam więcej seriali niż filmów, to dziś po raz kolejny będzie o serialach. Tym razem o serialach, które chciałabym z całego serca polecić wszystkim tym, którzy ich jeszcze nie oglądają, bo albo o nich nie słyszeli, albo odstrasza ich tematyka, albo (wpisz tu powód, jaki przychodzi Ci do głowy). Dopiero teraz, kiedy patrzę na tę listę widzę, że każdy z wybranych przeze mnie seriali posiada super-naturalny, nadprzyrodzony, fantastyczny pierwiastek, na którym opiera się cała fabuła. I niech Cię to nie zraża zagorzały przeciwniku wszystkiego, co wymyka się ludzkiemu umysłowi. Też taka byłam. O potem zaczęłam oglądać seriale…

Orphan Black (2013)

Zacznę od końca, bo od wisienki na torcie, czyli „Orphan Black”. Jest to o serial akcji z elementami science-fiction. Wiem, że wiele osób na dźwięk słów science-fiction robi ten dziwny wyraz twarzy okazujący obrzydzenie i zdziwienie zarazem. BŁĄD. Nie tym razem.

„Orphan Black” to historia Sary Manning – dziewczyny, której życie nie oszczędzało rzucając jej coraz to nowe kłody pod nogi. Sierota z kilkuletnią córeczką i facetem dilerem – brzmi jak bajka, nie?. Sara postanawia stanąć na nogi, wyrwać się z toksycznego związku, odzyskać córkę (którą jakiś czas temu oddała swojej przybranej matce) i zacząć nowe życie. Aż pewnego dnia staje się świadkiem samobójstwa kobiety wyglądającej dokładnie tak, jak ona. Sara postanawia ukraść pozostawione przez denatkę rzeczy i zainteresować się życiem swojej „siostry bliźniaczki”, o istnieniu której nie miała pojęcia. Jak lepiej to zrobić, jeśli nie podszyć się pod nią i poszperać w jej mieszkaniu w poszukiwaniu wskazówek. Nagle okazuje się, że takich sióstr istnieje kilka a może i kilkanaście i to nie tylko w samych Stanach a na całym świecie. Ale widzicie to nie jest historia kobiety, której matka urodziła „kilkuraczki” i oddała je do adopcji, a historia kobiet, których życie okazało się eksperymentem. Okazuje się bowiem, że zarówno Sara jak i samobójczyni z metra to klony, w trakcie trwania 10-odcinkowej serii poznamy jeszcze kilka innych bohaterek, które podobnie, jak te dwie stały się ofiarami tego medycznego eksperymentu z globalną konspiracją w tle.

Poza oczywiście wciągającą fabułą, na korzyść której działają fantastyczne cliffhangery, którymi kończy się praktycznie każdy odcinek, najmocniejszym punktem tego serialu są postacie a szczególnie te odgrywane przez Tatiane Maslany. „Orphan Black” równie dobrze mogło by mieć podtytuł Tatiana’s Maslany casting tape for every role you could imagine. Każdy klon odegrany przez Tatiane jest tak całkowicie odrębną jednostką, że zapominamy, iż gra je ta sama aktorka. Ponadto serial serwuje nam świetne dialogi, humor i genialne postaci drugoplanowe. Ale ostrzegam, WCIĄGA!

Tagi: Orphan Black, serial, Sara Manning.