Kleopatra (ta Kleopatra!) miała piękny sen. Ujrzała w nim pod maską Aleksandrii, w której Ptolemeusze „zdeptali instytucje faraonów ustanowioną przez bogów, (…) gdzie złoczyńca wyżej stoi niż prawy obywatel, a polityczne intrygi zastąpiły sprawiedliwe rządy”, tysiącletni Egipt o niezmierzonych bogactwach. Jego urzeczywistnienie wymagało od niej, młodziutkiej kobiety, jeszcze nastolatki, „odegrania roli królowej, bez względu na konsekwencje”. I zrealizowała go!

Uczyniła Egipt potężnym, dobrze funkcjonującym państwem. Ale oprócz marzeń miała jeszcze nieprzeciętną inteligencję (znała bardzo dużo języków obcych), chęć nauki, otwarty umysł i urodę. Podejrzewam, że z tych wszystkich cech dobrego polityka i władczyni, ta ostatnia była najważniejsza. Dosyć odważny wniosek z mojej strony, który mogę złagodzić do innego – jeśli nie najważniejsza to decydująca w ostatecznym osiąganiu sukcesów dzięki pozostałym oraz zdecydowanie ułatwiająca realizacje stawianych sobie celów. Gdyby nie uroda, fortel z dywanem w komnacie Cezara, zakończyłby się wyrzuceniem jej za drzwi (a właśnie tak zrobił z jej siostrą) i utratą potężnego sprzymierzeńca do walki o władzę z bratem. Cezar nie zadałby sobie minimum trudu w odkrywanie jej pięknego umysłu. To dzięki urodzie utorowała drogę innym przymiotom swojej duszy i umysłu. Rozkochała w sobie dwa razy starszego od siebie mężczyznę, który ułatwił jej odzyskanie władzy, ryzykując utratę własnej. I żeby nie wiem kto, co i w jaki sposób mi udowadniał, że jest inaczej, to psychologiczna teoria atrybucji w tym przypadku bierze zdecydowanie górę nad wszystkim, zmuszając do przyjęcia smutnego wniosku – uroda ułatwia życie osobie ją posiadającą. Reszta ma pod górkę. Niestety.

A tę jednoznaczną myśl zawdzięczam autorowi tej powieści. Opowieści, której charakter był silnie zdeterminowany przez jego profesję. Egiptologa piszącego nie tylko opracowania historyczne, ale i powieści historyczne. To dlatego w tych ostatnich czułam więcej historyka niż pisarza. Posiadając wiedzę historyczną, nie tylko opierał fabułę na bardzo dobrze znanych mu i udokumentowanych faktach, ale i pisał jak naukowiec. Potraktował trochę tę powieść jak opracowanie z tezami do udowodnienia, nie omieszkując przy tym stawiać mnóstwa pytań retorycznych, jak na wykładowcę, nawykłego do pobudzania studentów do myślenia, przystało.

Tagi: Kleopatra, Cezar, Egipt, Ptolemeusze, mocarstwo, nastolatka, królowa, uroda.