Odkryłam ostatnio cudowny obraz Jana Matejki, o którego istnieniu niby wiedziałam, ale jakoś nie do końca zdawałam sobie z tego sprawę. Nie jestem nawet pewna, czy kiedykolwiek widziałam go w całości.

Zwiedzając niedawno Galerię Sztuki Polskiej XIX wieku w Sukiennicach przystanęłam na dłużej przy niewielkim obrazku namalowanym przez mistrza Jana przedstawiającym Joannę D’Arc. Nie mogłam się nie zachwycić, zwłaszcza, że postać Dziewicy Orleańskiej jest mi bardzo bliska.

Grzebiąc potem gdzie się da w poszukiwaniu informacji o tym dziele przypomniała mi się wiedza zdobyta dawno temu i do teraz zapomniana: jednym z niewielu obrazów Matejki niedotyczącym historii Polski jest właśnie „Dziewica Orleańska” – największe płótno stworzone przez tego malarza (ma prawie 50 metrów kwadratowych!). Muzeum w Krakowie posiada tylko mały szkic olejny, natomiast właściwy obraz znajduje się w muzeum w Rogalinie. Przedstawia wjazd Joanny do Reims w 1429 roku.

W glorii chwały i świętości wiejska dziewczyna, która właśnie pokonała Anglików, wiedzie na koronację delfina Karola VII. Niedługo potem zostanie zdradzona przez tych, którzy w chwili triumfu ogłaszali ją wybawicielką Francji i pośrednio wydana w ręce wroga. Joanna miała na sobie białą zbroję, błyszczącą niczym srebro i otulającą ją całkowicie. Jedną ręką kierowała konia, a w drugiej trzymała olbrzymią białą chorągiew obszytą jedwabiem; na polu usianym kwiatami lilii postać Zbawiciela i dwóch aniołów trzymających w dłoniach lilię. Z boku napisano słowa: „Jezus Maria.”

Po jednej z największych bitew średniowiecznej Europy, która rozegrała się w 1415 roku pod Azincourt Anglicy byli już prawie pewni wygrania wojny stuletniej z Francją. Prawowity król, którego ojciec oddał koronę najeźdźcy, ukrywał się na południu kraju nie mając wcale zamiaru poniewierać swojej cennej osoby po polach bitew i rezygnować z wygodnego życia „pokrzywdzonego przez los” władcy. I wtedy pojawiła się znikąd młoda wiejska dziewczyna, która głosiła, iż Bóg nakazał jej walczyć o prawa delfina do korony i doprowadzić go na tron francuski.