Najnowszy film Ridleya Scotta zapowiadano jako mocne kino, będące połączeniem thrillera i kryminału, opatrzone gwiazdorską obsadą. Z jednym mogę się zgodzić, obsada jest iście gwiazdorska. Niestety blask ich nazwisk raczej tutaj przygasł. Zastanawiam się tylko, co miało na to wpływ, bo paradoksalnie sama historia jest nader ciekawa, gorzej jest jednak z wykonaniem. Młody bezimienny adwokat wchodzi w układ z przestępcą w nadziei na szybki zysk. Niestety żądza pieniądza bierze górę nad rozsądkiem. W wyniku splotu niefortunnych okoliczności, bohater traci przedmiot transakcji, przez co znajdzie się na celowniku kartelu narkotykowego.

Twórcą scenariusza jest Cormac McCarthy, jeden z najbardziej cenionych współczesnych amerykańskich powieściopisarzy. Autor takich klasyków, jak „Droga” i „To nie jest kraj dla starych ludzi”, jest bardzo chętnie ekranizowany, jednak w przypadku „Adwokata” nie sięgnięto po żaden gotowy już w literackiej postaci materiał McCarthy’ego, lecz poproszono go o napisanie skryptu. Wygląda jednak na to, że na tym polu Amerykanin odnajduje się już z większym trudem – w scenariuszu do „Adwokata” dominują erotyka, namiętności oraz długie – niekoniecznie świetne prezentujące się w końcowym rezultacie – dialogi.

Zdecydowanie zaś brakuje napięcia, które chociażby w „To nie jest kraj dla starych ludzi” mocno udzielało się widzowi nawet pomimo stonowanej, powolnej i kameralnej formy. Tymczasem thrillera i kryminału praktycznie nie doświadczymy wcale. Produkcja Scotta jest w zasadzie nudnym, choć momentami pozwalającym widzowi na chwilę refleksji i wzruszenia, traktatem o chciwości i jego konsekwencjach (motyw znacznie lepiej już wykorzystywany w twórczości McCarthy’ego). Scott, choć znany głównie z rozdmuchanych efektownych obrazów, udowadniał już, że potrafi także opowiedzieć subtelniejsze historie, tym razem jednak ma spore problemy; nie radzi sobie z wizją McCarthy’ego i można mieć czasem wrażenie, że twórczość obu panów to dwa inne światy, które zupełnie do siebie nie przystają. Kto wie, jak by to wyglądało, gdyby materiał na „Adwokata” trafił w ręce chociażby braci Coen.

Tagi: Adwokat, Ridley Scott, Michael Fassbender, Penelope Cruz, Cameron Diaz, Javier Bardem, Brad Pitt.