Zabieram Was dzisiaj na wystawę. Znajdziecie na niej nie tylko płótna pełne abstrakcyjnych plam wyrażających całą paletę emocji, ale także szkice ołówkiem, malunki wykonane tuszem na papierze czy przedmioty użytku codziennego, jak choćby kostium kąpielowy wykonany z bawełny, nylonu i drutu. Wszystkie te przedmioty łączą się z jedną osobą, mogą stać się pretekstem do powrotu w przeszłość, do historii, która się z nimi wiąże. Poznajcie Rachel Kelly, utalentowaną malarkę cierpiącą na zaburzenia afektywne dwubiegunowe.

Rachel przypominała mi niekiedy emocjonalnie rozedrganą Sylvię Plath, jednak w przeciwieństwie do poetki, nie popełniła samobójstwa. Pewnego dnia zostaje znaleziona martwa w swojej pracowni. Nie jako młoda kobieta, jedna z tych szalonych artystek, które szybko żyją i niespodziewanie umierają, zostawiając po sobie niedokończone dzieła, niespełnione marzenia i zaskoczonych nagłym odejściem bliskich. Rachel ma już dorosłe dzieci, męża-emeryta, a za sobą wiele życiowych doświadczeń. Jak się okazuje, sporo z nich nie jest znanych nawet Antony’emu, mężczyźnie, który trwał przy niej przez lata, wspierając ją, cierpliwie znosząc wahania nastroju, kochając ją całym sercem. Bez względu na wszystko.

Poznali się w muzeum. On był strażnikiem, ona z niespotykaną nonszalancją z jednej z gablot wyjęła cenny, porcelanowy eksponat. Zamiast oburzenia, wywołało to u Tony’ego zainteresowanie. Kim jest dziewczyna, która robi takie rzeczy, zupełnie nie zwracając uwagi na otoczenie? Wysoka, szczupła, zamyślona w obszernym, przeciwdeszczowym płaszczu. Ma w sobie coś niewątpliwie intrygującego i wcale nie chodzi tu o odwagę w łamaniu prawa. „Musiałam to obejrzeć w lepszym świetle; gabloty są takie ciemne. Posłuchaj, a jeśli…? Jak oni uzyskali taki kolor? Czy to naprawdę niebieski, czy odcień zielonego? Jak myślisz?” Rachel w swoim świecie, swoim żywiole, krainie barw i świateł. Nie tyle się tłumaczy, co mówi sama do siebie, oglądając misę uważnie, szukając w mrocznej sali jaśniejszego miejsca, w którym mogłaby lepiej się przyjrzeć kolorom użytym do ozdobienia eksponatu.