„Powstanie Warszawskie” to pierwszy w historii dramat wojenny non-fiction, to znaczy, że wszystkie obrazy, jakie widzimy na ekranie, pochodzą z oryginalnych archiwalnych kronik. Dopiero po odrestaurowaniu zachowanych klisz i pokolorowaniu ich, dodano głos i dźwięki, a całość zmontowano tak, aby nadać jej pozór fabuły. Pomysłodawcą był Jan Komasa, młody reżyser znany z filmu „Sala Samobójców”.

Niedługo będzie miał premierę jego najnowszy film, także o tych samych wydarzeniach – „Miasto 44″. „Powstanie Warszawskie” wyprodukowane zostało przez Muzeum Powstania Warszawskiego. Uroczystą premierę miało siódmego maja w Teatrze Wielkim, gdzie przybył Jerzy Peltz, żołnierz batalionu Chrobry 1. Zaapelował on do wszystkich Polaków, aby zobaczyli ten film. Czy warto? Oczywiście, że tak!

Produkcja przedstawia historię dwóch braci – Karola i Witka, którzy na zlecenie Wydziału Propagandy Armii Krajowej ruszają z kamerą na ulice walczącego miasta, w celu uwiecznienia rozgrywających się tam wydarzeń. Nie tylko tych tragicznych i smutnych, często bowiem rzucają się w oczy uśmiechnięte twarze przypadkowych bohaterów. Narratorzy oczywiście są postaciami fikcyjnymi, gdyż film ten zmontowany jest z wielu ujęć różnych nieznanych operatorów. Twórcy wkleili dialogi dwóch operatorów w celu sklejenia całości i nadania choćby zalążku fabuły, co nie było zadaniem łatwym. Da się odczuć, że rozmowy trącają sztucznością i często odrywają uwagę od obrazów. Początkowo dialogi są infantylne, a wręcz irytujące. Jednak z czasem gdy operatorzy zagłębiają się coraz bliżej linii frontu, przestajemy ich prawie słyszeć, gdyż ukazana rzeczywistość całkowicie zajmuje nasze myśli. Momentalnie przenosimy się w centrum wydarzeń.

Twórcy pokazują nam prawie siedemdziesiąt minut materiału. Część z nich ponoć nie była jeszcze pokazywana publicznie. Wielu bohaterów tamtych wydarzeń dotąd pozostaje nieznanymi i bezimiennymi. Gdyby nie ta produkcja, zostali by także tymi zapomnianymi. Niestety, to i tak zaledwie garstka przy prawie szesnastu tysiącach zabitych żołnierzy i prawie dwustu tysiącach zamordowanych cywilów, ale dzięki temu tak wielu pozostanie w naszej pamięci.

Tagi: Powstanie Warszawskie, Jan Komasa, archiwalne kroniki, Miasto 44.