Dziś poznamy historię Polaka, który po latach wraca do Polski. Czy rzeczywiście ten powrót jest niedoskonały?

Nie wszystkie powroty są przyjemne i sprawiają uśmiech na twarzy. Większość powrotów jest gorsza niż pożegnania, bo często wynikają z błędów jakie kiedyś popełniliśmy. Niedokończone sprawy czy pozostałości po naszej obecności, po latach wracają do nas jak bumerang. Pomimo tego, że ich nie pamiętamy. To sprawia, że każdy powrót do kraju to wyprawa nie mniej przejmująca jak same opuszczenie go. Świadomość tego, że nic nie będzie takie samo jak kiedyś, toczy umysł i powoduje ciarki na plecach.

A całe cierpienie Roberta zaczęło się, gdy pod mostem Łazienkowskim spotyka bezdomnego, elegancko ubranego Japończyka. Dla Roberta, który dopiero co wrócił z kraju Kwitnącej Wiśni, taki widok był zaskoczeniem. Ale to dopiero początek kolejki górskiej jaka czekała na niego przez dwadzieścia lat. Okazuje się, że Polacy mimo zmian politycznych, kulturowo oraz mentalnie żyją w poprzedniej epoce. Że tak naprawdę przyjechał do kraju, który doskonale znał z dzieciństwa. I nie może się w nim odnaleźć.

Japończyk to nie jedyna osoba jaką Robert poznaje na swojej drodze. Zaprzyjaźnia się również z emerytowanym mecenasem, miłośnikiem sztuki, człowiekiem orkiestrą (który zawsze mu tłumaczy, że w Polsce wszystko trzeba załatwiać po znajomości) oraz piękną niewiastę, która ma kilka sekretów. To naprawdę świetnie napisane postacie, nietuzinkowe i z chęcią pomogą Robertowi odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Również oddziaływania między nimi są bardzo dobrze widoczne. Czasem się złoszczą, czasem się śmieją. Jak w życiu.

Tagi: "Powrót niedoskonały", książka, recenzja, Marcin Bruczkowski .