Po niekwestionowanym sukcesie filmu Batman studio Warner Bros. zaproponowało Timowi Burtonowi, aby ponownie stanął za kamerą drugiej części przygód Człowieka Nietoperza. Oczywiście nie mogło być inaczej, choć Burton zajęty produkcją „Edwarda Nożycorękiego” nie od razu przyjął propozycję studia. Ostatecznie zgodził się, jednak postawił swoje warunki. Jednym z nich była całkowita przeróbka scenariusza, jak w przypadku pierwszego filmu. Nowym autorem scenariusza został Daniel Waters, który miał na swoim koncie czarną komedię z Christianem Slaterem „Śmiertelne Zagrożenie”. To właśnie Waters dodał Maxa Shrecka jako trzeciego przeciwnika Batmana. Zagranie to przyniosło oczekiwany skutek, a Powrót Batmana stał się jedną z lepszych kontynuacji.

Tim Burton przyzwyczaił już swoich fanów, że główny nacisk w jego produkcjach położony jest nie na pędzącą akcję, a na samych bohaterów i relację między nimi. Nie inaczej jest w drugiej części przygód Batmana, choć tym razem główny bohater delikatnie zostaje zepchnięty na plan boczny. Oczywiście nie było to specjalne zagranie, a efekt rewelacyjnych czarnych charakterów, którzy skradli całe show dla siebie. Poza nimi Burton stworzył cały panteon dziwacznych i finezyjnych klaunów, którzy wspierali Pingwina i idealnie wpletli się w surrealistyczną wizję reżysera. Ogromny udział w tym miał Sam Winston, charakteryzator, który współpracował z Burtonem przy „Edwardzie Nożycorękim”. Tym razem najwięcej pracy miał przy tworzeniu Pingwina, dla którego inspiracją był tytułowy bohater Gabinetu Doktora Caligari z 1921 roku.

Reżyser w pierwszej części stworzył mroczną i tajemniczą historię rodem z powieści Edgara Alana Poe, okraszoną gangsterskim kinem noir z elementami groteski i czarnego humoru. W drugiej części zaś możemy odnaleźć wiele odniesień do ekspresjonizmu, rozwijającego się w niemieckim kinie od czasów pierwszej wojny światowej do początku lat trzydziestych. Cecha charakterystyczną tego stylu jest posługiwanie się dynamicznymi i wyrazistymi środkami estetycznymi. Znajdziemy tu wiele nawiązań do słynnego Metropolis, szczególnie rzuca się to w oczy w podobieństwie budowli Gotham City do wieżowców z tego filmu. Najciekawsze jest jednak to, że postać grana przez Christophera Walkena jest nazwana jak niemiecki aktor kina niemego – Max Shreck, legendarny wampir z filmu „Nosferatu – symfonia grozy”. Shreck stworzył demoniczna postać Draculi i właśnie to nazwisko wykorzystał Burton aby ukazać wewnętrzne zło Maxa.

Tagi: "Powrót Batmana", Tim Burton, film, Superbohaterowie.