Bohaterem książki „Pelerynek i pogoda pod psem” jest pan, który trochę przypomina jakiegoś dwunożnego ptaka, może gawrona.

Mam takie skojarzenie, ponieważ twarz tytułowego bohatera przywodzi na myśl właśnie ptasi dziób. Do tego cały czas chodzi, nawet w domu, w czerwonym przeciwdeszczowym płaszczu z kapturem na głowie. Co wyraźnie przywodzi mi na myśl gawrony, ponieważ gdy podpatruję te ptaki, jak spacerują po trawniku za oknem, to mam wrażenie, że mają na sobie przyciasne płaszcze.

Samotny domek, w którym mieszka pan Pelerynek, znajduje się w szczerym polu, niedaleko lasu. Za oknem pada, a właściwie leje. Skończyło się drewno, więc bohater wysyła swego psa Lupusia do lasu, aby przyniósł trochę chrustu na opał. A on tymczasem przygotuje herbatę dla nich obu. Tak zaczyna się historia. Nie jest długa, cała książka liczy sobie 28 stron, ale dzieje się w niej całkiem sporo.