Jesteśmy w Paryżu mieście miłości, jednak naszym bohaterkom trudno jest tę miłość znaleźć, ba, w ogóle w życiu im trudno. Albo są samotnymi kobietami sukcesu, albo zaniedbanymi matkami, tkwią w nieszczęśliwych związkach lub też nie mogą się zdecydować, z kim chcą w związku być lub czy chcą go w ogóle. I tym o to sposobem streściłam Wam całą fabułę filmu. Bo poza ładnymi kobietami, modnymi fatałaszkami i paryskim klimatem niczego ten film do zaoferowania nie ma.

Bohaterek mamy tu kilka, żadna z nich nie wysuwa się znacząco na przód. Nazwiska mamy tu zachęcające Vanessa Paradis, Isabelle Adjani, Sylvie Testud szkoda tylko, że postaci grane przez te panie ani ich historie nie są wciągające. Oto kilka kobiet, w różnym wieku miota się na ekranie w sensie przenośnym i dosłownym, a my patrzmy na to lekko znudzeni szukając sensu tej historii i może jakiejś puenty. Jedyną jaką ja znalazłam to wyświechtany frazes – „solidarność jajników”, którego zazwyczaj używamy, kiedy chcemy dopiec facetom. I o to tu chyba chodziło.

Audrey Dana musiała być chyba bardzo zła na facetów, kiedy ten film powstawał. Otóż każda niemal scena to policzek w ich stronę i kciuk w górę dla kobiet.

Tagi: Audrey Dana, film, komedia, Francja, Spódnice w górę!.