Melodramaty i komedie romantyczne to dość ryzykowne gatunki filmowe. Przede wszystkim dla twórców, nie jest bowiem łatwo stworzyć coś odkrywczego i wybić się poza schemat, ale także dla widzów, którzy szukają wrażeń i porywającej historii. Skąd właściwie wzięła się ogromna popularność i zachwyt nad „Pamiętnikiem”? Na pierwszy rzut oka może wydawać się, że spełnia on przepis na dobre kino.

Duke (James Garner) czyta starej kobiecie cierpiącej na chorobę Alzheimera (Gena Rowlands), która walczy z zanikami pamięci, historię miłości dwójki młodych ludzi. W latach 40. w Karolinie Północnej, Noah (Ryan Gosling) poznaje zamożną i czarującą Allie (Rachel McAdams). Szybko zakochują się w sobie i spędzają razem cały wolny czas. Gdy lato się kończy, muszą się rozstać z powodu wyjazdu dziewczyny. Nie potrafią o sobie zapomnieć, spotykają się ponownie po siedmiu latach rozłąki. Ich uczucie rodzi się na nowo.

„Pamiętnik” jawi się jako kolorowy, nieco kiczowaty obrazek namalowany przez Nicka Cassavetesa – ładnie się prezentuje, ale nie kryje w sobie nic głębszego. Podobnie z bohaterami, którzy pomimo uroku osobistego, okazują się wyjątkowo płascy i jednowymiarowi. Ciężko zrozumieć też to wielkie uczucie, które podobno ich połączyło. Gdyby nie nachalność Noah, do niczego by nie doszło. Całość okraszono ogromną dawką lukru, film jest tak przesłodzony, że momentami wręcz niestrawny. Szkoda, bo traci w ten sposób na wiarygodności i realizmie.

Tagi: „Pamiętnik”, Rachel McAdams, Ryan Gosling, melodramat, zaniki pamięci.