Stefan Zweig był austriackim pisarzem, Żydem, który po pierwszej (nieudanej) próbie aneksji Austrii przez hitlerowskie Niemcy w 1934 roku wyjechał ze swego rodzinnego kraju. Najpierw wyemigrował do Wielkiej Brytanii, gdzie mieszkał przez kilka lat, ale obawiając się dalszych postępów faszyzmu w Europie, razem z drugą żoną (Lotte Altmann, dużo młodszą do siebie byłą sekretarką, którą poślubił w 1939 roku) uciekł w 1940 do Stanów Zjednoczonych, gdzie przez jakiś czas mieszkał w Nowym Jorku. Tam jednakże nie zabawił długo, ponieważ już pod koniec sierpnia wypłynął do Brazylii.

I w tym miejscu rozpoczyna się akcja komiksu „Ostatnie dni Stefana Zweiga”. Na pierwszej planszy widzimy budynki Nowego Jorku, główny bohater stoi przy relingu, patrzy na oddalające się miasto. A gdy ono w końcu znika, odwraca się, jakby lekko uśmiecha, gdyż oto płynie do nowego miasta, rozpocząć nowe, lepsze życie. Początkowych kilka stron dzieje się na statku, mamy okazję poznać żonę Zweiga, poznać jej marzenia, obawy, nadzieje, ale także innych uciekinierów (poruszająca jest scena, gdy kilku żydowskich uciekinierów ze Starego Świata zbiera się na pokładzie i zaczyna odmawiać modlitwę).

dybuk.wordpress.com

W końcu przybijają do Rio de Janeiro. Jadą samochodem do Petrópolis. Rozpakowują się w nowym domu, położonym na wzgórzu wśród egzotycznych drzew. Lotte mówi: „To magiczne miejsce”, a Stefan się nawet wyraźnie uśmiecha, co jest znamienne, gdyż na większości kadrów jest zamyślony, nieobecny, przygnębiony. Nasi bohaterowie przybyli do Brazylii, aby z dala od nieszczęść i okropieństw wojny zacząć wszystko od nowa. Niestety wojna dopada ich nawet w tym rajskim otoczeniu. Nie dosłownie, ale poprzez informacje w gazetach, ustne przekazy oraz rozpamiętywanie tego, co było oraz tego, jak żyło się „w starej” Europie.