Krótkie wersy nadają jej utworom szalone tempo. Ostre słowa, tak ostre, że ludzie boją się ich używać. To nie jakieś zwykłe wulgaryzmy, to najstraszniejsze z naszych wyobrażeń nazwane po imieniu i bez ogródek. Katastroficzne obrazy przewiercające mózg na wylot. Całkowita destrukcja duszy- na jej gruzach artystka zbudowała coś przerażająco wciągającego, coś pięknego, lecz aż się boję pomyśleć, czy żywotnego. Nie wiem, czy to ją oczyszcza, czy zabija. Maria Peszek.

Złości mnie ignorancja duchowa dziennikarzy. Krew mnie zalewa, gdy zamiast fali uczuć, dostrzegają w twórczości mojej dzisiejszej bohaterki jedynie prowokację. Do czego to doszło, że za pisanie recenzji biorą się sztywniacy o wrażliwości taboretu?! Przypomnijmy sobie teksty tych gryzipiórków: „Maria Peszek znowu prowokuje”, „Powrót skandalistki”…, etc.! Powiedzcie mi, czy znacie jakieś ogólnopolskie media, gdzie w dziale muzycznym zatrudniani są kompetentni dziennikarze? Polskie Radio Program Trzeci, czyli popularna „Trójka” i co jeszcze? Wskażcie mi te magiczne miejsca na mapie showbiznesu, jeżeli takowe istnieją!

Tagi: Maria Peszek, muzyka, słowa, skandalistka.