Gdy w zeszłym roku usłyszałem, że Ben Affleck zamierza nakręcić film na podstawie powieści „Nie mów nikomu” Harlana Cobena, postanowiłem bliżej zapoznać się z twórczością tego autora. Wspomniana książka okazała się strasznie intrygującą lekturą, która na długo pozostała w mojej pamięci.

Teraz wreszcie miałem okazję obejrzeć pierwszą ekranizację tej powieści w reżyserii Guillaume Caneta. Film stanowi bardzo wierne odzwierciedlenie dzieła Cobena. Największej zmianie uległo miejsce akcji, przeniesione do Francji na przedmieścia Paryża. Jednak poza tym i kilkoma drobnymi szczegółami, fabuła została praktycznie niezmieniona, dlatego fani Cobena nie powinni być zawiedzeni, przynajmniej pod tym względem.

Akcja zaczyna się wieczorem, nad jeziorem, gdzie główny bohater Beck wraz z żoną Margot spędza upojne chwile. Niestety, sielanka nie trwa długo, bowiem oboje padają ofiarą napadu, w wyniku którego ukochana bohatera zostaje zabita. Osiem lat później Beck dostaje maila z filmem, na którym widzi Margot całą i zdrową, oraz informację „NIE MÓW NIKOMU”. Od tego momentu jego życie nabiera tempa. Ściga go zabójca, a policja podejrzewa go o morderstwo. Musi na własną rękę rozwiązać zagadkę, jednocześnie walcząc o życie i starając się oczyścić swoje imię.