W życiu dobrze jest mieć autorytet – kogoś, na kim można się wzorować, tęsknić do jego ideałów, postawy, charakteru i dążyć do tego, by kiedyś samemu być taką osobą dla drugiego człowieka. Dobre i właściwie wybrane autorytety kształtują naszą osobowość, mają wpływ na wybory, obierane kierunki, wskazują dobre wyjścia, zachęcają do rozwoju i pracy nad sobą. Człowiek, który ma autorytet, wie w którą stronę iść. Osobą, z której życia czerpie się do dzisiaj jest ojciec Joachim Badeni – i o nim będzie dzisiaj.

Tak naprawdę nazywał się Kazimierz Stanisław, po krewnych, i urodził się w 1912 roku w Brukseli. Nie był nigdy zwykłym chłopcem – posiadał bogaty rodowód i sam miał tytuł hrabiego. Jego przodkowie walczyli w bitwie pod Grunwaldem, mieli wielki wpływ na losy Polski przez całe stulecia, a ich wpływy polityczne i finansowe sięgały tak daleko, że nazwiskiem Badenich nazywano miasta i grody. Mały Kaziu dorastał w największych miastach świata, prowadzony pod okiem najlepszych nauczycieli, a także czułym ramieniem kochającej matki. Na studia wrócił do Krakowa i tu właśnie pewnego dnia, poczuł łagodny dotyk. Zamiast na potańcówce, wylądował w kościele. Został dominikaninem, a kilkanaście lat później jednym z najbardziej rozpoznawalnych duszpasterzy w Polsce, młodzi ludzie lgnęli do niego i słuchali każdego słowa, które do nich zwracał. Jak wyglądała jego droga i przemiana wewnętrzna? Jaką spuściznę pozostawił po sobie? Warto to sprawdzić.

Bardzo lubię i cenię sobie otaczanie się ludźmi, którzy są dla mnie drogowskazem i od których mogę czegoś się nauczyć, lecz gdy życie nasze ścieżki bardzo rozmija, zamiast spotkania się z nimi, czasem jedyną formą pozostają książki.

Tagi: ojciec Joachim Badeni, biografia, życie, autorytet, Kazimierz Stanisław.