To straszne, że gdy po latach sięgamy po ulubione animacje z dzieciństwa okazuje się, że są zwyczajnymi, schematycznymi opowiastkami, w których teraz nic nas już nie pociąga, nic nie fascynuje. Jednak czasami zdarzają się takie, które zaspokoją potrzeby najmłodszych, a także ciut starszych odbiorców.

 

10. The Nightmare Before Christmas, Tim Burton, 1993, USA
cinemuwi.blogspot.com
Ten film jest nie tylko niezłą animacją, która zadowoli dzieci, rodziców, a także wszystkich fanów groteski i czarnego humoru, ale również świetną alternatywą dla „Kevina samego w domu”. „Nightmare Before Christmas” to bardzo dobrze zrobiona historia wypełniona genialnymi piosenkami, osobliwymi postaciami i wszystkim co charakterystyczne dla twórcy „Edwarda Nożycorękiego”.

 

9. Une Vie de Chat, Jean-Loup Felicioli, Alain Gagnol, 2010, Francja/Belgia/Holandia/Szwajcaria
cinemuwi.blogspot.com
„Kot w Paryżu” (bo tak brzmi polski tytuł) nie jest moją ulubioną animacją. Jednak, mimo wszystko, muszę przyznać, że film ten wyróżnia klimat, którego nie da się opisać, tajemnicza aura Paryża nocą, wszystkich tych wąskich uliczek, małych okien, ciasnych przejść. Oglądając go przez chwilę poczułem się jak małe dziecko, które dopinguje kotu walczącemu ze zgrają rabusiów.

 

8. Coraline, Henry Selick, 2009, USA
cinemuwi.blogspot.com
Kiedy kilka lat temu szedłem do kina na „Coraline”, nie wiedziałem o czym to jest, nie wiedziałem jak to jest zrobione. Sala przepełniona była mniejszymi i większymi dziećmi, wszystkie u boku kochających rodziców. Ja bawiłem się świetnie – bo jest to jedna z najdziwaczniejszych animowanych historii jakie widziałem – dzieciaki płakały (trzeba przyznać, że „Coraline” to film dosyć mroczny). Świetny pomysł i ciekawe postaci, a do tego genialnie dobrana muzyka.