Można być szanowanym policjantem. Nazywać się Sebastian Zimny, mieć ksywę „Kosa”, stopień nadkomisarza. Jeździć służbową „kijanką” z włączonym „wyjcem”, machać co jakiś czas ludziom przed oczami „szmatą” wzbudzając, w zależności od tego jacy to ludzie, strach, respekt, niechęć, politowanie lub agresję.

Można chcieć dobrze, próbując wykorzystać zaskakującą okazję schwytania przestępcy na gorącym uczynku. I to nie byle jakiego, bo ściganego od dwóch lat, niestety bezskutecznie. „Szefował grupie zajmującej się wszystkim, co przynosiło siano. Od przemytu papierosów z Ukrainy i Białorusi, przez narkotyki, handel żywym towarem po oszustwa skarbowe. Miał szerokie kontakty w Niemczech, Wielkiej Brytanii oraz na wschodzie Europy. Jojo był jednym z nietykalnych. Znających zarówno zwykłych meneli, jak i senatorów Rzeczypospolitej. Jedni i drudzy siedzieli w jego zawsze hojnej kieszeni.” Raz poślizgnęła mu się noga, gdy jego „chłopcy” lekko się zagalopowali wykonując polecenie rozprawienia się z konkurencją (choć spalenie tira wraz z kierowcami było chyba dość skutecznym posunięciem). „Tak czy inaczej, Joja oskarżono o kierowanie i zlecenie tego zabójstwa”. Gangster, tzn. biznesmen, zdołał się jednak rozpłynąć w powietrzu.

I oto nagle, nadkomisarz Sebastian Zimny, stanął przed szansą zatrzymania Joja! Jak mógłby się oprzeć takiej okazji?  Nic jednak nie potoczyło się tak, jak powinno. Czas naglił, a wsparcie nie przyjeżdżało. Kosa ruszył do akcji. Strzał, zapach spalonego kordytu, ciało postrzelonego ogarnięte to zimną, to gorącą falą. W końcu ból. Rwący, szczypiący. Nie, to nie Zimny został ranny, a człowiek, który towarzyszył poszukiwanemu gangsterowi. Sebastian w tym czasie leżał nieprzytomny. Po Joju ślad zaginął.

Później było już tylko gorzej. Rany okazały się śmiertelne, a o ich spowodowanie oskarżono nadkomisarza.

Można więc chcieć dobrze, ale niechcący w kilka sekund do problemów rodzinnych dorzucić sobie perspektywę złamanej kariery i piętno mordercy.

Tagi: policjant, morderca, przestępstwo, piętno, Sebastian Zimny, nadkomisarz.