Na dolnej półce…

Na dolnej półce wielkiej księgarni
leżą od zawsze poeci marni,
po których nigdy, nikt się nie schyla.
Leżał tam także prawdziwy brylant,
wciśnięty między grube okładki.
Kryształ poezji niezwykle rzadki.
Niedostrzeżony. Nieprzeczytany.
Wśród równych – pierwszy, wciąż odkładany.
Nie spotkał nigdy żadnej recenzji,
bo zagrożeniem był dla poezji.
Przyćmiewał blaskiem wielkich klasyków,
więc żeby żadnych nie było krzyków
od razu łatkę dostał miernoty
i nikt już nigdy nie wspomniał o tym.
Los już go czekał makulatury.
Przejrzeli kiedyś znawcy kultury
zalegające tu półki druki.

Ciąg dalszy na blogu autora.