Jedną ze zdobyczy  naszych dzieci jest „Miś Uszatek” Czesława Janczarskiego. Każdy prawdopodobnie zna tego bohatera z wieczorynki dla najmłodszych z czasów PRLu.

Film animowany i książeczka, to dwie różne historie. „Miś Uszatek” miał być pozycją dla czterolatka. Jednak książeczka zdecydowanie bardziej będzie nadawała się dla młodszych dzieci. Opowiastki są w niej króciutkie, ledwie stronicowe, do tego jeszcze dochodzą ilustracje – zresztą kultowe, autorstwa Zbigniewa Rychlickiego.

Kiedy czytałam „Uszatka”,  dzieci domagały się innej książki – trzeciej części historii Matyldy. Widać też lubią serie. No i ta powieść jest jednak dla starszych – prawie siedmiolatka uwielbia tę bohaterkę, bo przecież taka dorosła. A mały miś był dla niej czymś zupełnie nie z tej bajki. Czterolatek wprawdzie słuchał, ale Uszatek był dla niego głupiutkim naiwnym młodszym bratem, który niewiele jeszcze wie.

dofi.com.pl