Zdecydowanie płytka poprawiająca nastrój. Melodyjna, pogodna i nieinwazyjna. Ot w sama w raz do porannej kawy, żeby dobrze zacząć dzień, albo w trakcie bieganiny posłuchać czegoś odstresowującego.

Takiej muzy coraz więcej, choć mam wrażenie, że niewiele jej w radiu. Ale gdy pogrzebiesz w sieci, natrafisz na istną kopalnię złota – możesz sobie ustawić jednego wykonawcę i tylko potem dodawać do playlisty kolejnych podobnych. Śmiesznie się robi gdy popatrzysz sobie na fotki tych wykonawców – najczęściej brodaci lub wąsaci panowie z gitarą klasyczną pod pachą :) Ale taka to już moda. Większość nazwisk i nazw niewiele mi mówi, ale to pewnie dlatego, że nie interesuję się zbyt mocno indie folkiem.

Tagi: Mighty Oaks, Howl, muzyka, indie folk.