Zasiadając do lektury „Marii Antoniny”, miałam blade pojęcie o tragicznie zmarłej królowej Francji. Właściwie monarchini kojarzyła mi się głównie z filmem Sofii Coppoli z 2006 roku i słowami, które rzekomo wypowiedziała, dowiedziawszy się, że lud nie ma chleba („Niech jedzą ciastka”).

Autorka książki, powołując się jednak na liczne źródła historyczne i biografie, przekonuje, że nasze wyobrażenie o Marii Antoninie jest mocno wypaczone, a prawda wcale nie jest ani oczywista, ani czarno-biała. Starając się zrozumieć położenie 14-latki, która została zmuszona do wyjścia za mąż za przyszłego króla Francji, Juliet Grey kreśli barwny portret dziewczyny, rzuconej w sam środek dworskich intryg i skandali, i jej związku z niedojrzałym i nieśmiałym Ludwikiem Augustem.

„Maria Antonina. Z Wiednia do Wersalu” to pierwsza część trylogii, skupiająca się na przedstawieniu dzieciństwa austriackiej arcyksiężniczki, przygotowań do ślubu z delfinem i pierwszych latach małżeństwa. Powieść kończy się na roku 1774, przełomowym dla młodej pary, która ma przejąć władzę po śmierci Ludwika XV.