Biennale w Wenecji to wielki spektakl, ale przecież sama Wenecja jest spektakularna, tajemnicza, potężna. Jest ona jednym totalnym dziełem sztuki.

Dlatego też postanowiłam przyjrzeć się kilku wybranym pracom w kontekście tego miasta. Część z nich to rzeczywiście prace site-specific, inne, choć nie mają z Wenecją wiele wspólnego, mogą prowokować do odczytań odnoszących się do tego magicznego miejsca.

Choć rzeźba niepełnosprawnej ciężarnej artystki Allison Lapper Marca Quinna to dobrze znana praca, która w latach 2005 – 2007 prezentowana była na londyńskim Trafalgar Square, zaś w ubiegłym roku jej powiększona reprodukcja stała się symbolem uroczystości otwierających paraolimpiadę, to jej nowa odsłona na Weneckim Biennale prezentuje się okazale. Ogromnych rozmiarów rzeźba stanęła na tle wyspy i kościoła San Giorgio Maggiore. Inna, piękna i wyniosła Allison Lapper jest jak Wenecja, która na przekór wszystkiemu celebruje życie, zaś spełnienie znajduje w twórczości.

Wenecja to miasto zbudowane na wodzie, stolica Republiki Weneckiej, w średniowieczu i na początku nowożytności gospodarcza potęga, port, z którego wypływały statki prowadzące handel ze Wschodem, a także gdzie swój początek miały wyprawy geograficzne (w XIII wieku Marco Polo wyruszył stąd do Chin), miasto ekspansji i zrabowanych dzieł sztuki. Jak pisze Nicolas Jubber w powieści podróżniczej „Tajemnice Prezbitera. Śladami papieskiego emisariusza z Wenecji do Etiopii” jest to miasto kultu religijnego św. Marka, miasto ostentacji, gdzie w centralnej Bazylice św. Marka niewiele jest jednak rzeczy weneckich. „To, co nie pochodzi z Konstantynopola, przywieziono tu z Ziemi Świętej, Egiptu, Syrii czy wysp greckich…” Autor odkrywający ślady średniowiecznej legendy Prezbitera Jana pyta: „Czego można się spodziewać po mieście, w którym nawet patron jest kradziony? Rzeczy są tylko rzeczami, ale Wenecja to jedna wielka jaskinia złodziei, wypełniona przedmiotami należącymi do innych ludzi”. Owego rabunku dokonywała wenecka flota, zaś jej przypomnieniem na Biennale jest wypływający z Arsenału stateczek, na którym orkiestra gra melancholijną melodię.

Ewa Łowżył