Kryminały mogą być bardzo niebezpieczną rzeczą w rękach człowieka dociekliwego i lubiącego teorię sprawdzać praktycznie.

Nikt nie gwarantuje, że czytają je tylko ludzie stabilni emocjonalnie i potrafiący odróżnić fikcję od realiów. Może trafić się ktoś, kto będzie chciał wcielić je w życie. Spróbować osobiście dokonać morderstwa na człowieku. Oby tylko jednego! Tak dla zaspokojenia ciekawości odpowiadającego na pytanie – Co się czuje, odbierając komuś życie? Doświadczać śmierci z bliska? Być jej sprawcą? Ale nie, bohater tej powieści posunął się dalej – chciał wypróbować wszystkie rodzaje śmierci o jakich czytał, a przynajmniej tyle, ile zdąży przed zdemaskowaniem. Dlatego tak bardzo zależało mu na zatarciu po sobie śladów. Na pozostawieniu miejsca zbrodni czystej od jakichkolwiek materiałów świadczących o jego tożsamości biologicznej, a co stało się, mimo woli, jego wizytówką.

Na początek zaczął od mumifikacji. Myśli sprawcy zbrodni nad zorganizowaniem ciała i samego procesu zrobienia mumii otwierają serię kolejnych zabójstw w Trójmieście, tylko pozornie rozpoczętych jesieną 2011 roku. Śledztwo prowadzone przez zespół gdańskich śledczych pod kierunkiem nadkomisarza Barnaby Uszkiera, musiało cofnąć się w czasie, by powiązać dawne, niewyjaśnione sprawy z aktualnymi i przekonać się, że tylko od ich szybkości logicznego myślenia, zależy życie następnych, potencjalnych ofiar. Wszak, co książka, to inny rodzaj pozbawiania życia, który warto wypróbować!