Oryginalna, chociaż właściwsze określenie, którego powinienem użyć brzmi: pierwsza, „Liga Sprawiedliwości” (jako „Justice League of America”) pojawiła się już w 1960 roku w 28 numerze serii „The Brave and the Bold”, który stworzyli Gardner Fox (scenariusz) oraz Mike Sekowsky (rysunki). Wówczas w jej skład wchodzili: Wonder Woman, Superman, Batman, Flash, Green Lantern, Aquaman oraz Martian Manhunter.

Dzięki restartowi uniwersum DC i utworzeniu serii „The New 52″, które miało miejsce w 2011 roku, scenarzysta Geoff Johns oraz rysownik Jim Lee otrzymali szansę opowiedzenia na nowo początku „Ligi Sprawiedliwości”. Pewnie większość osób, które sięgają po pierwszy tom Ligi, decyduje się na to, gdyż zastanawia się nad pytaniami: Z jakim skutkiem udało się autorom dać podwaliny pod mitologię najbardziej rozpoznawalnych amerykańskich superherosów? czy „nowy początek” wnosi coś ciekawego? czy w jakiś nowatorski sposób podchodzi do starych opowieści o bohaterstwie, poświęceniu, przyjaźni, poczuciu sprawiedliwości i wspólnoty?

Z pewnością odświeżono ekipę, przewietrzono skład, ilość członków się nie zmieniła, nadal jest ich siedmioro, ale Martian Manhunter został zastąpiony przez młodego Victora Stone’a, który na kartach albumu zmienia się w postać o przydomku Cyborg. Bohaterowie dostali nowe stroje, utrzymane w znanej konwencji, ale tu dodano stójkę, tam lamówkę, trochę inny pas podtrzymujący trykoty. Z Flasha, Green Lanterna, Aquamana zrobiono niedoświadczonych, a przystojnych, młodzików. Superman jest bardziej stanowczy i mało przyjazny, już nie ma serca na dłoni.