Bez wątpienia jedną z tych rzeczy, które twórcy filmowi lubią najbardziej jest zaskakiwanie nieświadomego widza. Stopniują emocje, wodzą nas za nos, dają masę wskazówek, ale często my nawet nie staramy się ich zauważyć. Gdy już wydaje się, że znamy rozwiązanie i zdajemy sobie sprawę, co zdarzyło się naprawdę, czeka nas niespodzianka. Pozytywne rozczarowanie. Tak naprawdę dajemy się oszukać dla tego znakomitego, zadziwiającego finału. Jesteśmy oszołomieni, ale i pełni podziwu, bo właśnie za takie chwile kocha się kino. W tę konwencję wpisuje się doskonale „Lęk pierwotny”.

Martin Vail (Richard Gere) to jeden z najbardziej znanych i wziętych obrońców w sprawach kryminalnych. Pewnego dnia arcybiskup Chicago Rushmon zostaje w brutalny sposób zamordowany. Niedaleko miejsca zbrodni policja łapie 19-letniego Aarona Stamplera (Edward Norton), członka chóru kościelnego. Na jego ubraniu znaleziono ślady krwi, więc od razu staje się głównym podejrzanym. Chłopak cały czas twierdzi, że jest niewinny i nie byłby zdolny do popełnienia takiego czynu. Vail początkowo nie wierzy mu, jednak wkrótce przekonuje się, że to wyjątkowo nieśmiała i spokojna osoba. Pragnie za wszelką cenę udowodnić swoje racje przed sądem.

Na pierwszy rzut oka „Lęk pierwotny” jawi się jako prosty dramat sądowy z elementami thrillera. Reżyser pozwala nam w to wierzyć jeszcze przez jakiś czas, konsekwentnie tworząc atmosferę tajemnicy i budując napięcie. Nic nie wskazuje na to, że wydarzenia przybiorą zupełnie inny, nieoczekiwany obrót. Na początku sprawa niepokojącego morderstwa nie intryguje, wszystko jest nawet zbyt jasne. Poszlaki wskazują jednoznacznie na winę Aarona, śledczy nie mają żadnych wątpliwości. Przewrotność filmu polega na tym, że dość schematyczna historia powoli okazuje się podstępną intrygą. Zostaje zrzucona na nas garść wątpliwości, choć rozwiązanie wydaje się oczywiste i wręcz na wyciągnięcie ręki. Zręczne manewrowanie splotem wydarzeń i działaniami bohaterów sprawia, że nie można być niczego pewnym. Jak główny bohater, adwokat Martin Vail staramy się dotrzeć do prawdy i wraz z nim ujawniamy coraz więcej zadziwiających faktów. Konstrukcja filmu przypomina odkrywaną powoli psychikę Aarona – na wstępie ufamy jedynie pozorom.

Tagi: „Lęk pierwotny”, film, morderstwo, arcybiskup.