Macie takie książki? Na ponure dni, na samotne noce. Na deszcz, na łzy. Jako antidotum na smutki, wrednych ludzi, trudne chwile, brutalną rzeczywistość. Jako odskocznię od złych myśli, ciężkich decyzji, nietrafionych wyborów. Na pewno znacie choć jedną książkę, która jest w stanie wyrwać Was z krainy niefajności.

Książkę poprawiającą humor.

Sama mam kilka takich tytułów, które działają bez zarzutu od dawna i kilka takich, które co prawda czytałam tylko raz, ale do tej pory uśmiecham się szeroko na wspomnienie tych lektur. Nie zawsze są to książki wysokich lotów, ale i nie chodzi mi o wznoszenie się na intelektualne wyżyny, gdy smutek czy złość biorą górę. Zobaczcie moją listę i koniecznie podzielcie się Waszą.

 

*** Katarzyna Grochola, cykl Żaby i anioły ***

Cztery tytuły: „Nigdy w życiu!”, „Serce na temblaku”, „Ja wam pokażę”, „A nie mówiłam!”. Zwłaszcza pierwszy z nich (zarówno w wersji książkowej, jak i filmowej) to kopalnia zabawnych scen i tekstów. Perypetie Judyty, która po rozstaniu z mężem wychowuje swą nastoletnią córkę, bawią mnie do łez. I tak sobie myślę, że sporo już czasu minęło od kiedy sięgałam po mój zaczytany egzemplarz Nigdy w życiu! Czas chyba zdmuchnąć z niego kurz.

soy-como-el-viento.blogspot.com

 

*** Helen Fielding, Dziennik Bridget Jones ***

Tym razem nie cały cykl, a pierwszy tom. Drugi podobał mi się zdecydowanie mniej, po trzeci nie odważyłam się sięgnąć, wciąż nie mogąc zaakceptować Bridget w roli wdowy. Podobnie jak w przypadku „Nigdy w życiu!”, tak i w tym – ogromnie lubię także wersję filmową, ze sweterkiem w renifery włącznie.

soy-como-el-viento.blogspot.com

Tagi: książki, dobry humor, optymistyczne książki, Dziennik Bridget Jones, Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął .