„Kto czyta książki, żyje podwójnie.” – Umberto Eco

Historia ludzkości to historia wojen, bitew, dyplomacji, wielkich ludzi i ich wiekopomnych czynów. To zwycięzcy i przegrani pisali nowe jej rozdziały, kształtując obecne granice, politykę, oraz ludzi wraz z odrębnością kulturową. To historia sprawia, że utożsamiamy się ze swoim narodem i celebrujemy ważne dla nas święta i zwyczaje. Jest to niezwykły proces rozciągnięty na setki lat. Ale czy jest coś, co bardziej niż czyny kształtowało mentalność?

Tak. Są to książki. Jednak nie te z głównego nurtu, te grzeczne, pisane pod dyktando i zatwierdzone przez najwyższe urzędy w kraju. Te najbardziej poczytne siedziały na najwyższych pozycjach w indeksach ksiąg zakazanych. Były najbardziej przewrotne i najbardziej niebezpieczne dla ówczesnej władzy. I to nie tylko kraju, ale również dla kontynentu. Myśliciele tacy jak Kant, Wolter, d’Alembert, Blazac czy Diderot byli na cenzurowanym, a ich dzieła palone z wielką ochotą. Wszystko w obawie przed rozruchami. I jak na ironie im bardziej były zakazywane, tym ludzie bardziej je czytali. I to tylko malutki wycinek tego jaką moc mają książki.

Werner Fuld stworzył specyficzne dzieło, bo głównym bohaterem tej książki jest książka. I jej perypetie na przełomie dziejów czyli od starożytności aż po dzień dzisiejszy. Autor zebrał imponujący zbiór informacji, mało znanych faktów i historii, które zaciekawią niejednego miłośnika tej formy rozrywki. Wiedzieliście, że w bibliotekach powstały specjalne ukryte działy tylko z pornografią? Że Margaret Mitchell napisała więcej niż tylko „Przeminęło z wiatrem”?

Tagi: "Krótka historia ksiażek", Werner Fuld, książka, recenzja.