„Królestwo chaosu” zamyka historię przedstawioną w trzech pierwszych albumach „Louve”, jednym z odprysków serii „Thorgal”. Tomy opowiadają o przygodach, córki dzielnego wikinga w świecie wykreowanym przez maga Azzalepstöna. Album nie zamyka (a szkoda, ale o tym za chwilę) tej pobocznej serii, wydawnictwo Le Lombard zapowiedziało, że czwarty zeszyt (Skald) ukaże się na wiosnę 2014 roku.

Jak nietrudno się domyślić, w końcu mamy do czynienia z komiksem dla młodzieży, historia kończy się dobrze. Byłbym miło zaskoczony, gdyby stało się inaczej… W każdym razie francuski scenarzysta Yann le Pennetier podjął takie, a nie inne, decyzje. Yann nie należy do moich ulubionych autorów. Oczywiście wie, jak należy napisać poprawny scenariusz, tego nie można mu odmówić. Ma pomysły na zbudowanie ciekawych wątków/zdarzeń: rozdzielenie postaci Louve na dwie połówki, gdzie „dzikie oblicze” jest siedliskiem natury/popędów, a „ta druga” jest emanacją kultury/socjalizacji, zamysł sam w sobie przedni, jednakże realizacja dość banalna i przewidywalna.

Obie dziewczynki w dzikim świecie należącym do Fenrira, tytułowym królestwie chaosu, próbują dostać się do jego świątyni, by stamtąd wykraść odciętą prawicę boga Tyra. Jedna sprytem, a druga siłą chcą postawić na swoim. Walczą ze sobą, kłócą się, zawierają kruche sojusze, próbują się przechytrzyć, ale od początku czytelnik przeczuwa, jak musi się skończyć ich wspólna wyprawa.