Twórca „Fantastycznego pana Lisa” zaprasza widza do swojego, nie tak do końca zwyczajnego świata.

Tym razem mamy do czynienia z żywymi aktorami, choć pewna teatralność i sztuka dla sztuki (w dobrym tego słowa znaczeniu) pozostaje nienaruszona.

Wspólny mianownik to banalna historia, która dzięki niecodziennym środkom prezentacji staje się pasjonująca, która z każdą chwilą sprawia, że widz staje się częścią opowieści.

Co więcej chce w niej uczestniczyć, ponieważ tutaj każdy znajdzie coś co przeżył jako nastolatek, chciał zrobić albo nie zrobił i teraz pozostaje mu tylko kibicowanie bohaterom.

Tytułowi „Kochankowie z księżyca”, Sam i Suzi, to młodzi ludzie, którym ciężko egzystować w społeczeństwie. Są zaprzeczeniem młodzieńczej naiwności i szaleństwa, to autsajderzy chodzący własnymi drogami.