Kiedy wypalą się opony
i wszelki dym będzie rozwiany.
Wyciągną dłonie obie strony.
Zadzwoni Putin do Obamy.

Zaprosi może na pierogi.
Na stypę unijnego cudu.
Powie: – Scenariusz był ubogi,
lecz my nie mamy Hollywoodu.

W Syrii to wasza była scena,
a nasza jest tu na Majdanie.
Porównań niby żadnych nie ma.
To było zwykłe przepychanie.

Tagi: wiersz, polityka, Ukraina, Putin, Obama.