Historie umierają z chwilą, gdy ostatni z jej uczestników pożegna się ze światem. By tak się nie stało, ludzie przez lata ustnie przekazywali sobie opowieści, utrwalali je obrazem, symbolem, w końcu zaś słowem. Są historie bezpowrotnie zabierane do grobu, już nikt ich nie przekaże dalej. Nie wskrzesi. Nie odkopie. Nie nada im drugiego życia. Bywa jednak i tak, że zbliżający się koniec motywuje do zdobycia się na szczerość, podzielenia historią, którą przez lata ukrywaliśmy przed światem. Ze strachu. Ze wstydu. Z sobie tylko znanych powodów.

Życiorys Vidy Winter skrywa w sobie wiele tajemnic. Ta ogromnie popularna pisarka, wytworami swojej fantazji przez wiele lat karmiła nie tylko czytelników, ale i dziennikarzy oraz zwykłych ciekawskich. „To, że tamci zadają ciągle takie same pytania, nie znaczy przecież, że musimy udzielać stale takich samych wyświechtanych odpowiedzi.” Trudno stwierdzić, czy w którejś z licznych biografii kryje się choć ziarno prawdy. Owiana legendą postać panny Winter, żyje na uboczu w wielkim domu otoczonym tajemniczym i ogromnym ogrodem. „Już sama jego wielkość przytłaczała. (…) W żywopłotach, które wyglądały na zwarte, kiedy patrzyło się na nie wprost, z boku odsłaniały się skośne przejścia. Łatwo można było wejść w krzewiaste zarośla, ale z trudem udawało się z nich wydostać.”

Do tej samotni panna Winter zaprasza Margaret Lea, córkę antykwariusza z Cambridge, biografa amatora. Antykwariat był jednocześnie moim domem i miejscem pracy. Był dla mnie lepszą szkołą niż jakakolwiek inna, a później moim własnym uniwersytetem. Był moim życiem.” Margaret od najmłodszych lat bardziej ceniła towarzystwo książek niż ludzi. Pochłaniała kolejne tomy, z czasem coraz częściej sięgając po literaturę dziewiętnastowieczną, „biografie, autobiografie, wspomnienia, pamiętniki i listy.” Odgrzebywanie cudzych historii, odkurzanie życiorysów, stało się prawdziwą pasją kobiety. Nic więc dziwnego, że to właśnie do niej Vida Winter wysłała zaproszenie, to z nią postanowiła podzielić się swoją tajemnicą, przy niej po raz pierwszy zmierzyć się z prawdą, z rzeczywistą historią, której niczym nie ubarwi, niczego w niej nie zmieni. „Powiem pani prawdę” – oświadcza pisarka.