„Legenda Sennej Doliny” jest najbardziej znanym opowiadaniem Irvinga Washingtona. Powołał w nim do życia postać Ichaboda Crane’a. W oryginale jest on nauczycielem w Sleepy Hollow, który znika w niewyjaśnionych okolicznościach po spotkaniu z Jeźdźcem bez głowy. Na przestrzeni lat opowiadanie stało się bazą wielu ekranizacji. Najbardziej znaną jest chyba wersja z 1999 roku w reżyserii Tima Burtona, z Johnnym Deppem i Christopherem Walkenem w rolach głównych. Burton sporo ubarwił krótkie opowiadanie Irvinga, lecz to co zrobili twórcy omawianego serialu przechodzi wszelkie pojęcie. Stworzyli oni swojego rodzaju wariację na temat opowiadania „Sleepy Hollow”, którą gdyby zobaczył autor, przewrócił by się w grobie.

Historia zaczyna się w czasie wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych. Crane zostaje ranny w potyczce z zamaskowanym angielskim żołnierzem. Gdy odzyskuje przytomność, okazuje się że jest rok 2013, a on jakimś dziwnym trafem przespał 250 lat. W tym samym czasie w mieście pojawia się bezgłowy jeździec, który dekapituje kolejne ofiary. Jak się później okazuje podczas potyczki ich istnienia się połączyły. Od tej pory ich byt jest uzależniony od siebie, a bezgłowy kawalerzysta jest zaledwie początkiem dziwnych wydarzeń zwiastujących koniec świata. Pomysł całkiem ciekawy i intrygujący, niestety serial razi sztucznością, a nagromadzenie różnego rodzaju wątków i postaci w pewnym momencie zaczyna męczyć. Widz dostaje mętliku w głowie. Ciężko jest się na czymkolwiek skupić.

Crane po przebudzeniu dołącza do policjantki Abbie Mills, której partnera zabił jeździec. Początkowo sceptyczna, szybko daje się przekonać do historii Ichaboda. Może zbyt łatwo. Później okazuje się jednak, że Abbie miała już w dzieciństwie kontakt z siłami nadprzyrodzonymi. I gdy działanie policjantki jeszcze jesteśmy w stanie zrozumieć, to o absurd zakrawa działanie jej przełożonego, który zezwala na ich współpracę. Podobnych sytuacji znajdziemy wiele. Naciągane historie i nielogiczności prześcigają się wzajemnie. Może nie jest to do końca strasznie rażące, szczególnie, że od samego początku wiemy z jakiego rodzaju produkcją mamy do czynienia. Niestety nawet w serialach o siłach nadprzyrodzonych i produkcjach fantasy realizm jest bardzo istotny, a nagromadzenie absurdów męczy strasznie. Generalnie produkcję Lena Wisemana można określić jako jeden wielki spisek demonów mający na celu zniszczenie ludzkości. To taka swojego rodzaju nadprzyrodzona teoria spiskowa, o której istnieniu wiedzą tylko nieliczni.

Tagi: Jeździec bez głowy, serial, Irving Washington, Sleepy Hollow.