Do polskich kin wszedł nie tak dawno film Andrzeja Jakimowskiego, reżysera takich obrazów jak „Zmruż oczy” czy „Sztuczki”. Jego kino zdaje się akcentować wyjątkowość człowieka i jego metafizyczną zdolność postrzegania otoczenia. Jakimowski skrupulatnie buduje na ekranie świat wokół swoich bohaterów. Podkreśla obiektywną rzeczywistość, ale widzianą właśnie oczami bohaterów. Nie wychodzi poza to, co dotyczy ich bezpośrednio. To samo ma miejsce również w międzynarodowej produkcji „Imagine”.

Jest to historia ociemniałego nauczyciela Iana (Edward Hogg), który przybywa do ośrodka dla niewidomych w Lizbonie. Ze względu na swoje nowatorskie metody działania (echolokację) ma problemy z akceptacją nie tylko przez zarządców ośrodka, ale również niedowierzających w jego ślepotę podwładnych.

Ian to nie tylko nauczyciel, ale również wychowawca. Pozwala on dojrzewać swoim podopiecznym. Pokazuje im, że problemem nie jest brak wzroku, ale brak wiary w samego siebie. Aby życie nabrało smaku, wystarczy jedynie trochę pewności siebie oraz uwolnienie się od nadopiekuńczości przełożonych. To oni wmawiają niewidomym, że brak wzroku jest dla nich kalectwem i dlatego muszą w pełni podporządkować się ich opiece. Ian daje nowym znajomym powód do tego, by mogli się czuć ludźmi, ba, nawet kimś kto „widzi” więcej niż niejeden zdrowy człowiek.