Do filmów tanecznych i muzycznych (lub taneczno-muzycznych) mam słabość wręcz niebywałą.

Doskonale zdaję sobie sprawę, że opierają się na tych samych wątkach – bieda i konflikty z prawem + taniec, jako ratunek od zejścia na dno, ale nie dbam o to.

Dobra muzyka, ciekawe pokazy taneczne, młodzi i świeży aktorzy – takie połączenie działa na mnie tak dobrze, że wszystko inne schodzi na plan dalszy.

„Honey 2″ w tytule i miejscu akcji nawiązuje do klasyka gatunku – Honey z roku 2003, w którym przepięknie prezentowała nam się Jessica Alba.

Nowa wersja, z Kateriną Graham na pokładzie, na pewno swojemu pierwowzorowi nie dorównuje. O ile warstwa fabularna czy taneczna stoi na wysokim poziomie, o tyle „aktorstwo” Graham naprawdę potrafi skrzywdzić wzrok, psychikę i nastrój widza.