Istnieją ludzie-książki. To nietypowa forma tekstu. Zachowanego tylko w umyśle, dostępna tylko w rozmowie i tylko nielicznym. Ale czasami tacy ludzie napotykają na swojej drodze kogoś, kto ma zdolność ubierania myśli w słowa.
Wtedy powstaje książka z fascynującą opowieścią.

Bo nie mogę tych wspomnień z dwudziestoletniej służby w milicji/policji w okresie przemiany ustrojowej naszego kraju nazwać tylko wspomnieniami. Tak prosto się nie da, bo jest w niej i sensacja, i groza, i horror, i wstąpienie do piekieł przestępczego świata, i brawura balansująca na krawędzi prawa, i sceny podnoszące adrenalinę, a także te, które ją rozładowują dobrze znaną metodą – humorem, przymrużeniem oka, śmiechem. Chociaż jest i o alkoholu, o jego zbawiennym wpływie na stres, napięcie i niepewność.

Nie spodziewałam się takiej dawki emocji, podanej szczerze, bez ubarwień, bez przypinania sobie medalu do piersi, z odrobiną krytyki procedur, biurokracji i warunków pracy, gdzie w dobie komputerów w komendach jeszcze królowały maszyny do pisania. Ale nie na tym skupił się główny bohater – Krzysztof. Przede wszystkim ukazał zawód policjanta wykonywany przez człowieka z powołaniem do tej służby, z pasją. Wtedy profil takiego funkcjonariusza odbiega bardzo od tego pana w mundurze, z brzuszkiem, siedzącego za biurkiem. I właśnie to ostatnie, utarte wyobrażenie skłoniło mnie do sięgnięcia po tę książkę. Nie nazwisko współautora, pisarza znanego z kilku wcześniej wydanych powieści sensacyjnych, ale prowokujący tytuł, który kojarzył mi się tylko z amerykańską rzeczywistością oraz kontrastujący z nim napis umieszczony u góry okładki tytułowej:

clevera.blox.pl

TAGI: alkohol, Gliniarz, Policja, sensacja.