Nocne koszmary, sny z których budzisz się z krzykiem na ustach. Strach gdy wychodzisz na ulicę, schylona głowa, szybkie przebieranie nogami, ignorowanie otoczenia, które wydaje się tak wrogie i nieprzystępne. Czujesz wewnętrzne obrzydzenie kiedy myślisz o tych ludziach, o ich rodzinach, zajęciach, mentalności. Nie chcesz mieć z nimi nic wspólnego, najchętniej wcale byś ich nie oglądała. Nigdy. Więc może tak po prostu pewnego dnia… zniknij?

Bernadette ma cudowną, utalentowaną córkę Bee, którą bardzo kocha i męża, który pogrążony jest w swoim własnym świecie Microsoftu. Niestety, uczulona jest na mieszkańców małego miasteczka, w którym mieszka i nie potrafi dostosować się do zasad, które w nim panują. Jest uparta, więc popada w konflikty niemal z każdym. Dlatego też nie mówiąc nikomu zatrudnia wirtualną asystentkę w Indiach mającą za zadanie załatwianie wszystkich bieżących spraw, na które ona nie ma ani czasu ani ochoty. Nie potrafi jednak odmówić swojemu dziecku, które za doskonałe wyniki w nauce pragnie wybrać się z rodzicami do Antarktydy. Bernadette jest w kropce. I pewnego dnia po prostu… znika. Nie wiadomo co się z nią stało. Czy uda się ją odnaleźć?

Ponieważ miałam niewątpliwą przyjemność czytać już dwie książki z serii Gorzka Czekolada – Kolacja i Projekt Rosie – zdawałam sobie sprawę, że kolejna będzie w podobnych klimatach: zabawna, oryginalna, nietuzinkowa i ciekawie napisana. I wcale się nie pomyliłam – tak właśnie w kilku słowach można opisać powieść Marii Semple!

Tagi: Maria Semple, Gdzie jesteś, Bernadette?, Where'd You Go, Bernadette, literatura kobieca, recenzja.