Gdybym miał powiedzieć dlaczego lubię komiksy to rzuciłbym dwie sugestie: bo lubię filmy i lubię książki. A komiks jest ich idealnym połączeniem, to taki trochę „książkofilm”. Mam zobrazowaną fabułę, uchwycony moment i przy okazji mogę przeczytać trochę prozy i ciekawych dialogów. Pozwalam, aby to autor komiksu, był moim osobistym reżyserem zamiast wyobraźni. Co kilka tygodni otrzymuję mini serial ze Spidermanem, uwielbianym przeze mnie Kapitanem Ameryką czy też Batmanem.

I na tym ostatnim chciałbym się chwilę skupić.

Niedawno trafiłem przypadkowo na kilka zdjęć głównych przeciwników wspomnianego Batmana. Jak większość z nas wie, akcja przygód człowieka-nietoperza toczy się w teraźniejszości. Pewien grafik z Kanady wpadł na pomysł, aby ich przedstawić w nieco innym świetle. Inspirowany zdjęciami zatrzymanych osób z początku XX wieku zaserwował Jokerowi i spółce wizualny lifting o kilkadziesiąt lat wstecz. Koleś wsadził w sztukę całe serce i „nie odwalił maniany”, bo zadbał o naprawdę mikroskopijne detale jak choćby żółte przebarwienia na czarno-białych zdjęciach, czy chociażby charakterystyczna dla Ameryki nazwa departamentu, GPD (Gotham Police Department).