Bycie gangsterem to bardzo niewdzięczny zawód. Narkotyki, gwałty, prostytutki, przemoc, morderstwa. Trzeba być do szpiku kości złym człowiekiem, żeby sobie poradzić w tym zawodzie. Zawód bardzo trudny i brudny zarazem. Natomiast bycie Pogromcą gangsterów to prawie, jak bycie superbohaterem. Dostajesz spluwę, wdzianko superbohatera, nic zbyt obcisłego – dobrze skrojony garnitur i kapelusz.

Problem tylko jeden – o sławę trochę trudniej, bo twoje zasługi zazwyczaj przechodzą bez echa, jakby ich nie było i ktoś inny zgarnia wszystkie laury, komuś innemu przypada sława. Prawdziwi bohaterowie zostają zapomniani i skazani na normalne życie – choć w sumie w przypadku potyczek z mafią, nie jest to wcale taka zła opcja. Gangster natomiast, ma laski, kasę, a jak go złapią to i sławę – dzięki temu ile ludzi zabił, ile narkotyków sprzedał i ile kasy ukradł, nakręcą o nim film/serial. Ale „Gangster Squad” to nie film o mafiozach, to film o tych dobrych, o pogromcach mafii, a raczej o ich potyczkach z nią.

No names. No badges. No mercy.

Mickey Cohen (Sean Penn) to nie jest miły koleś, którego zapraszacie do domu na herbatę, by porozmawiać o tym, co w trawie piszczy. Gdybyście przypadkiem się sprzeciwili temu, co on uważa za słuszne moglibyście skończyć rozerwani na pół i podgryzani przez psy albo ewentualnie oblani kwasem. Taki to jest właśnie facet. Niezbyt uprzejmy, z jego manierami też różnie bywa, ale nie martwcie się, ma od tego nauczycielkę uczącą go, którym widelcem jeść sałatkę, a którym zabierać się za mięso. Nauczycielką tą jest Grace (Emma Stone), która ulokuje swoje uczucia dość niefortunnie, bo w Jerrym Wootersie (Ryan Gosling) – należącym do zagorzałych przeciwników Cohena.

Przyznać trzeba, ze Mickey ustawić się potrafi, całe miasto je z jego ręki, przekupił chyba wszystkich, no prawie. Tylko jeden nie robi w gacie, kiedy słyszy nazwisko Cohena, co więcej wypowiada mu wojnę. Szef policji – Parker (Nick Nolte) zleca swojemu zaufanemu sierżantowi Johnemu O’Marze (Josh Brolin) by zebrał grupę „tajniaków”, którzy razem z nim zakończą rządy Cohena w Los Angeles. I tak zaczyna się wojna podjazdowa. Tak zaczyna się „Gangster Squad”.