Marka Harnego znałam dotąd z powieści kryminalnych wysokiej klasy - „Pismaka” oraz „W imię zasad”, dlatego też taka powieść społeczno-obyczajowa z nutą historyczną była dla mnie sporym zaskoczeniem, tym bardziej, że zatytułowana została dość niefortunnie. Z pewnością wiele osób oczekiwać będzie od niej przede wszystkim wątków romansowych, które – choć w ”Dwóch kochankach są wyraźnie zaznaczone – nie ujawniają się tutaj na pierwszym planie. Nowe dzieło Harnego to przede wszystkim proza poważna, wymagająca, niełatwa w odbiorze i mocno emocjonująca, tematycznie opierająca się na dwudziestowiecznej, trudnej historii Polski.

„Dwie kochanki” nie są lekturą łatwą – autor nie waha się zaburzać chronologii zdarzeń i przeplatać ze sobą losów wielu bohaterów. Mnóstwa skupienia i uwagi wymaga samo wdrożenie się w tę historię, odnalezienie w labiryncie wątków i logiczne połączenie wszystkich splątanych ze sobą nici. Jednak nie tylko konstrukcyjnie „Dwie kochanki” okazują się sporym wyzwaniem dla czytelnika, ale również tematycznie – bo jest tu i miłość, i seks, poszukiwanie własnej tożsamości i rozgrzebywanie rodzinnych sekretów, ale przede wszystkim przedstawienie czasu powojennych kryzysów politycznych i trudnych relacji polsko-żydowskich…

Marek Harny w interesujący sposób odmalowuje nie tylko realia polski drugiej połowy dwudziestego wieku, ale także rzeczywistość świata artystycznego – główny bohater jest pisarzem, a w jego otoczeniu funkcjonują kolorowe ptaki, artystki, kobiety z charakterem, niebanalne osobowości. Sam też należy do postaci ciekawie sportretowanych, złożonych i intrygujących. Tak jak intrygujące są jego polsko-francuskie losy.

Tagi: Dwie kochanki, Marek Harny, powieść, recenzja, W imię zasad.