Derek Cianfrance już raz udowodnił, że potrafi opowiedzieć zwyczajną, wyjętą z życia historię, w kameralny, ale przesiąknięty emocjami sposób. Jego „Blue Valentine” było przejmującym studium rozpadu małżeństwa, tym mocniejszym, że dotykającym samego sedna, dobitnie skupiającym się na relacjach między bohaterami, krok po kroku pokazującym narodziny i wygasanie uczuć.

W „Drugim obliczu” jest podobnie, z tym że Cianfrance przesuwa tutaj akcent na relację: ojciec-syn. Nie obejmuje jej jednak bezpośrednio, lecz angażuje w nią wiele innych czynników, rozciąga ją na długie lata i w rezultacie niektóre sprawy wymykają się mu przez palce.

Film składa się z trzech historii. W pierwszej Luke, bohater grany przez Goslinga – cyrkowy kaskader żyjący z dnia na dzień, dowiaduje się, że jest ojcem rocznego chłopca. Podobnie jak postać, w którą wcielał się w poprzednim filmie Cianfrance’a, postanawia poświęcić się dla dobra dziecka i jego matki. Nie ma jednak pomysłu na utrzymanie, dlatego postanawia okradać banki. Drugi wątek, to historia policjanta Crossa (Bradley Cooper), który sprzeciwia się korupcji panującej wśród jego kolegów. W jednym momencie ścieżki obu bohaterów splatają się, prowadząc bezpośrednio do trzeciego aktu, rozgrywającego się już 15 lat później i przedstawiającego losy synów Luke’a oraz Crossa.

Cianfrance porusza tutaj bardzo wiele kwestii. W swoim ambitnym projekcie zawarł nie tylko wspomniany problem relacji rodzicielskich, ale też chłodnym okiem przyjrzał się pracy policji, poruszył wątek nielegalnej imigracji do Stanów, czy młodzieży uzależnionej od narkotyków.