Kiedy tylko cię zauważą rzucają się w Twoje ramiona. Stęsknione po całym dniu rozłąki lepkimi rączkami oplatają Twoją szyję i wtulają swoje małe główki w twój kark. Dwa małe skarby – największe skarby w Twoim życiu. Tak bardzo je kochasz, że mimo iż nie łączą cię z nimi żadne więzy krwi, w chwili największego zagrożenia oddałabyś za nie życie. Tak bardzo ci na nich zależy i tak bardzo nie chciałabyś ich stracić.

Ella Been nie miała w życiu okazji zaznać szczęścia ani prawdziwej miłości dopóki na jej drodze nie stanął Joe – opuszczony ojciec z dwójką malutkich dzieci. Od pierwszego wejrzenia przypadli sobie do gustu i zakochali się w sobie, wkrótce tworząc prawdziwie zgraną i kochającą się rodzinę. Ich szczęście niszczy nagły wypadek i śmierć Joe’ego, po trzech latach wspólnego przebywania. Ella zostaje wdową z dwójką dzieci, które zdążyła bardzo pokochać. Na pogrzebie pojawia się nagle rodzona matka Anne i Zacha i żąda praw do nich i opieki. Ella jednak nie chce poddać się bez walki – czy będzie potrafiła o nie zawalczyć? I co jeśli to się okaże trudniejsze niż oczekiwała, bo niechciana prawda wyjdzie na jaw?

Życie każdego dnia przynosi nam tyle nowych tematów, pomysłów i dialogów na historie, że nic dziwnego, że tak wiele autorów pragnie o nich napisać. Przelać na papier to co widzą, to co przeżyli, to co siedzi im w głowie i pragną podzielić się tym z innymi. I choć nie zawsze te historie są dobre i warte przeczytania, natknąć się można czasami na takie perełki jak „Druga strona szczęścia”. To jedna z tych książek, które ma się ochotę przemyśleć, po których następuje „czytelniczy kac” i o których myśli się długo po zamknięciu ostatniej strony.