Ostatnimi czasy świat horroru przeżywa bum na zjawiska nadprzyrodzone. Kilkadziesiąt lat temu ludzi przerażało wszystko co wynaturzone – wampiry, wilkołaki czy żywe trupy. Później przyszedł czas na realizm, straszyli mordercy, porywacze, tortury i krwawe zbrodnie. Dziś najbardziej boimy się tego co niewidoczne dla oka, czego dowodem są pojawiające się jak grzyby po deszczu produkcje pokroju „Paranormal Activity” (która to już część? Piąta?).

Duchy i zjawiska trudne do wyjaśnienia w kinie działają na podświadomość, podsycając ją bodźcami wzrokowymi. W takich filmach twórcy najczęściej stawiają na klimat i atmosferę, krew i wyprute flaki pozostawiając powielającym schematy slasherom. Jaki jest więc przepis na idealny współczesny horror? Wydaje się, że James Wan odkrył tę tajemnicę – łącząc filmy o duchach i zjawach z tymi o opętanych domostwach stworzył coś, może nie świeżego, ale na pewno solidnego i zapadającego w pamięć.

Kiedy rodzina Perronów wprowadza się do wielkiego, starego domostwa czuje, że to właśnie ich miejsce. Carolyn, Roger i piątka ich córek próbują odnaleźć się w nowym miejscu, odkrywając kolejne i kolejne zakamarki posiadłości. Szybko w domu zaczynają dziać się niepokojące rzeczy – a to któraś z dziewczynek widzi małego chłopca, innym razem słyszą stukanie i szepty, a wszystkie zegary co noc zatrzymują się chwilę po trzeciej. Kiedy sprawy przybierają niebezpieczny obrót rodzina zwraca się o pomoc do Lorraine i Eda Warrenów – badaczy zjawisk nadprzyrodzonych. Ci wyczuwają w domu Perron’ów obecność niebezpiecznego demona.

Brzmi dość oklepanie, jednak horror jest na tyle specyficznym gatunkiem filmowym, że powielanie niektórych schematów jest nieuniknione do stworzenia porządnej opowieści. Było już wiele filmów o domach pełnych duchów, demonów i zjaw, były filmy o opętaniach, egzorcyzmach, demonologach i jasnowidzach, wiele z nich – tak jak ten – opartych na faktach. Szkopuł tkwi w tym, że nie wszystkie z tych produkcji okazały się produkcjami udanymi, przekoloryzowanie, czy też zupełny brak klimatu rujnowały niezłe historie. Obecność nie poszerza ram gatunkowych ani o centymetr, nie można mu jednak odmówić solidnego wykonania i zdecydowanego pomysłu na poprowadzenie akcji.