„Ten wielki poeta… miał serce… jak niewiasta tkliwe. Spoglądał on z miłością, rodzicielską jakby, na każde cierpienie ludzi słabszego ducha – i zniżał się do nich z pociechą, taką jednak zawsze, która ich podnosiła z upadku i pojęciem smutku panującego wiecznie na wyżynach ducha, koiła ich drobne, osobiste smutki. Zresztą jakaś niewidzialna, lecz nieprzeparta siła ciągnęła już ku niemu każdego, komu do siebie raz zbliżyć się pozwolił” – to słowa wspomnienia o Juliuszu Słowackim zapisane przez Aleksandra Niewiarowskiego, poetę i dziennikarza, przyjaciela twórcy „Króla-Ducha” w jego ostatnich latach życia.

Możecie mi nie wierzyć, ale twórczość Słowackiego pokochałam w szkole podstawowej, w chwili, w której miałam nauczyć się na pamięć „Z pamiętnika Zofii Bobrówny”. Te śliczne, urocze strofy, których większa część moich rówieśników z założenia nie znosiła (jak czegoś każą się uczyć, to oznacza, że nic to nie jest warte – mnie też to w pewnym momencie dopadło, bo nie cierpię Gombrowicza, ha!), zapadły mi w serce głęboko, a potem już każdy kolejny poznawany utwór pogłębiał obsesyjną miłość. Najpiękniejsze na świecie liryki, genialne dramaty, wzruszające listy, przepiękny raptularz – wszystko to wymieniłabym jednym tchem na początku listy utworów, które ukształtowały moją pasję.

Na zawsze zapadły mi w pamięć słowa Jarosława Marka Rymkiewicza z jego książki „Juliusz Słowacki pyta o godzinę”: „Na rękopisach Słowackiego są brązowe plamy. Wiemy co to znaczy. Kiedy pisał, miał ataki kaszlu. Może nie przerywał pisania, może pisał kaszląc. Może nie miał siły, żeby wstać, żeby odsunąć, złożyć rękopisy. Minęły lata, krew zakrzepła, wyschła, zmieniła barwę. Ale plamy na rękopisach wciąż są widoczne. I pewnie będą widoczne tak długo, jak długo będą widoczne te słowa: ja duch. Te plamy między słowami, na słowach, też są słowami. Mówią, kim był. Mówią, że umierał. Tak więc dwoiście ten wielki duch ujawnia się w tekście, na kartach rękopisów: jako duch nieśmiertelny i jako duch umierający.”

Tagi: Juliusz Słowacki, wpomnienie, rocznica, Z pamiętnika Zofii Bobrówny, poezja.