Już starożytni Rzymianie zżymali się na młodzież. Z kolei młodzi zdają się coraz głośniej wyrażać swoją niechęć do starszego pokolenia, niewiele rozumiejącego ze zmian dokonujących się w świecie. Jest taki dowcip z brodą. Otóż bardzo wiekowy pan stwierdza: – Zawsze mi mówili, że gdy się zestarzeję, nie będę mógł. A mi się po prostu nie chce…

Przenosząc to na grunt muzyki rokendrolowej – i przesuwając nieco środek ciężkości – myślę sobie, że jestem trochę jak ten dziadek z kawału. O wiele lepiej czuję się w starych dźwiękach, wciąż z radością odkrywam kolejnych wykonawców i kolejne płyty z dawnych czasów. I coraz mniej mam ochoty na to, by nadążać.

Z jednej strony widzę, że większość przedstawicieli mojego pokolenia już dawno wysiadła z tego pociągu, a z drugiej sam czuję, że w tym bezmiarze wciąż powstających dźwięków orientuję się coraz gorzej i – najpewniej – w ten sposób coś wartościowego mnie omija.

<h6><i><small>Tagi: muzyki rokendrolowej, pokolenie.</small></i></h6>